Nie pozwól by z Twojego zespołu, czy firmy odeszły ambitne, chcące się rozwijać osoby. Łatwo mi jest to powiedzieć, trudniej wdrożyć w życie. Jednak tworząc organizacje warto, co jakiś czas, robić health-check i sprawdzać, czy, aby już za chwilę, już za momencik, programiści nie zaczną migrować.
Czytaj dalej →Pizza of (programmer’s) life
Znacie narzędzie pizza życia? Dzisiaj pokaże Ci jak wykorzystać je również w programistycznej pracy.
Pizza of life albo koło życia to narzędzie, które wykrozystuje się do autodiagnozy. Ułatwia ono zidentyfikowanie obszarów, które chciałoby się poprawić. Ja sama poznałam na jednym ze szkoleń w organizacji studenckiej. Potem pewnie nie raz sama korzystałam z niego szkoląc… Co jakiś czas jest to też mój barometr tego, co aktualnie się dzieje w moim życiu.Proste narzędzie, ale daje świetny start. Potem czas na cele i konkretne akcje. Na tradycyjną pizzę (czy koło życia, bo taka jest polska nazwa tego narzędzia), składa się 8 obszarów, a mianowicie:
Czytaj dalej →Programisto, daj sobie pomóc
Dzisiaj będzie o jednym z częstych grzechów juniorów, który jednak w nieco zmienionej formie dopada również doświadczonych (i bardzo doświadczonych) koderów. Nie przedłużając, co się dzieje, gdy programista chce sam poradzić sobie z problemem?
Przecież sobie poradzę
Skończyłeś studia. Jesteś w swoim pierwszym projekcie. Chcesz się jak najlepiej zaprezentować. Widzisz, że inni developerzy są zajęci swoimi zadaniami. Ale może jakoś sobie poradzisz z napotkanym problemem. Szukasz, sprawdzasz na własną rękę (czasem jeszcze nie wiesz, jak efektywnie wyszukiwać w sieci, czasem nie radzisz sobie dobrze z debugowaniem, a czasem po prostu wierzysz, że kod po ponownym uruchomieniu jednak ‘magicznie’ zacznie działać), bo wiesz, że od tego powineneś zacząć. Ostatnio z resztą była o tym mowa, by zanim zawołasz kogoś do pomocy, żebyś sam poświęcił chwilę na wyszukanie rozwiązania…
Czytaj dalej →Moje przebranżowienie z perspektywy 2 lat pracy w zawodzie
No dobra, dwa lata pracy jako programista Java zbliża się nieuchronnie, jakby nie patrzeć, jest to spory kawałek doświadczenia. Postaram się wiec w tym wpisie przybliżyć wam to, co dały mi 2 lata programistycznej pracy. Jak z tej perspektywy oceniam swoje przebranżowienie, naukę i co dalej :) Zapraszam do lektury.
Słowem wstępu
Jeśli nie znasz genezy bloga, to 2,5 roku temu postanowiłam zupełnie zmienić branżę i zacząć naukę programowania. Po pół roku znalazłam pierwszą programistyczną pracę, a potem kontynuowałam swój rozwój zawodowy. W tym czasie na blogu opublikowaliśmy kurs, z którego sama się uczyłam, a także wpisy uzupełniające wiedzę skierowane do juniorów. Więcej o mojej nauce znajdziesz w tym wpisie: http://kobietydokodu.pl/jak-zaczelam-programowac/, oraz kolejnych, już w nich podlinkowanych. Tymczasem, przejdźmy do tego, co głównie chciałam w tym wpisie przekazać, czyli zmian jakie zaszły przez te 2 lata.
Czytaj dalej →Podsumowanie 2016 roku
Zanim wzniesiemy noworoczny toast, warto spojrzeć na to jaki był 2016 rok i docenić jego najfajniejsze momenty. Nasze blogowe zestawienie znajdziecie poniżej.
Rok 2016 w liczbach
Jest dobrze, naprawdę dobrze: W ubiegłym roku miesięcznie odwiedzało nas średnio 18 tysięcy UU, a każdy z nich spędzał 4 minuty i przeglądał w tym czasie 2,5 strony. Nasz facebook urósł do 6392 fanów, na blogu pojawiło się sporo nowych komentarzy (disqus coś nawalił i nie mamy dostępu do jej liczby :D), a my odpowiedzieliśmy w sumie na ponad 250 maili. A i przede wszystkim w 2016 roku stworzyliśmy 88 tekstów. Było naprawdę pracowicie!
Czytaj dalej →A gdy nie wszystko idzie zgodnie z planem?
Jeszcze w połowie sierpnia miałam dokładny plan na to, jak będą wyglądały moje kolejne tygodnie i miesiące. Wszystko, dokładnie zwizualizowane, punkt po punkcie… co mogło pójść nie tak?
Plany
A więc CV wysyłałam od połowy sierpnia, nie wcześniej, bo przecież nie ma potrzeby, bo procesy góra miesiąc, bo niedostępny kandydat to większy kłotop. Tam gdzie mogłam byłam polecana przez pracownika (w przypadku dużych korpo nie daje to aż tyle, ot po prostu może on potem dopytać o twój status, no i dostać bonus jak Cię zatrudnią), wysyłałam CVki do firm, ale i agencji HR. W międzyczasie naprawdę mocno i solidnie powtarzałam, douczałam się algorytmów, struktur danych, bo wiedziałam, że duże firmy lubią o to pytać. Moje CV wyglądało naprawdę fajnie, zadbałam też przecież o rekomendacje. Mam też dużo pewności co do moich kompetencji, to już nie jest szukanie pierwszej pracy w branży, wiem co umiem, co mogę zaoferować, jaką wartość wnoszę do zespołu. Nie boję się rekrutacji (choć stres przed rozmowami pojawia się zawsze)… Wszystko idealne, co może pójść nie tak?
Czytaj dalej →#Lazy Sunday. Drugie życie książek
Przeprowadzka to całkiem spore wyzwanie. W szczególności, gdy przeprowadzasz się ze swojego mieszkania, w którym ilość zgromadzonych rzeczy nigdy nie stanowiła problemu. Jednak w opcji każdej kolejnej paczki, zabieranie wszystkiego ze sobą okazało by się kłopotliwe. Przyszedł więc dzień, gdy musieliśmy zrobić generalną inwentaryzację rzeczy ;)
Porządki w szafie i kosmetykach
Zaczęliśmy bardzo standardowo. Od sprzątania w szafie, rozdania niepotrzebnych ubrań znajomym i rodzinie, a resztę wystawiliśmy obok śmietnika (i po 30 min worków z rzeczami już nie było). Okazało się, że i ja i Kuba mieliśmy sporo rzeczy, których nie nosiliśmy już od niewiadomo kiedy :) to samo zrobiliśmy z kosmetykami, okazało się, że zapas balsamów do ciała (których praktycznie nie używam, bo jakoś nie jest nam z kremowaniem po drodze), czy kremów do rąk (tutaj chyba było ich dużo z racji tego, że często były w gratisie do prasy z UK), którymi warto się podzielić, bo przewożenie tego trochę mija się z celem, to również zrobiliśmy lokalnie i nie było w tym nic nowego.
Czytaj dalej →Przemyślenia po Devoxx4Kids Wrocław
Wczoraj wszyscy byliśmy padnięci. Jakub od 10 musiał pracować, a ja, dosłownie odsypiałam. Bolały nas nogi, byliśmy zmęczeni. Za nami pół roku przygotowań, zarządzania projektem, zespołem, ostatni tydzień naprawdę intensywnej pracy, za którą, jak pewnie wiecie nie wzięliśmy ani złotówki. Pracy, która w moim przypadku pokrywała się z technicznymi rozmowami rekrutacyjnymi, więc faktycznie byłam dość mocno wyekspoloatowana. Takie doświadczenia związane z organizacją eventów już mieliśmy, oboje na studiach działaliśmy w organizacjach studenckich. Więc po co to nam było?
Czytaj dalej →


