Jeszcze w połowie sierpnia miałam dokładny plan na to, jak będą wyglądały moje kolejne tygodnie i miesiące. Wszystko, dokładnie zwizualizowane, punkt po punkcie… co mogło pójść nie tak?
A więc CV wysyłałam od połowy sierpnia, nie wcześniej, bo przecież nie ma potrzeby, bo procesy góra miesiąc, bo niedostępny kandydat to większy kłotop. Tam gdzie mogłam byłam polecana przez pracownika (w przypadku dużych korpo nie daje to aż tyle, ot po prostu może on potem dopytać o twój status, no i dostać bonus jak Cię zatrudnią), wysyłałam CVki do firm, ale i agencji HR. W międzyczasie naprawdę mocno i solidnie powtarzałam, douczałam się algorytmów, struktur danych, bo wiedziałam, że duże firmy lubią o to pytać. Moje CV wyglądało naprawdę fajnie, zadbałam też przecież o rekomendacje. Mam też dużo pewności co do moich kompetencji, to już nie jest szukanie pierwszej pracy w branży, wiem co umiem, co mogę zaoferować, jaką wartość wnoszę do zespołu. Nie boję się rekrutacji (choć stres przed rozmowami pojawia się zawsze)… Wszystko idealne, co może pójść nie tak?
Czytaj dalej →© 2026 Kobiety do kodu.